SPÓJNOŚĆ ZAMIAST WCISKANIA KITU

28 listopada 2018
brak komentarzy
259 wyświetleń

Wewnętrzna spójność wynikająca z przekonania, że „robię fantastyczne rzeczy” pozwala ludziom na całym świecie osiągać niemożliwe w rozumieniu zwykłych zjadaczy chleba z kiełbasą.

Spójność – wyjdź z siebie i stań obok

A teraz spójrz na siebie i powiedz, czy od kogoś takiego kupiłbyś cokolwiek. Zapierdalasz codziennie od klienta do klienta, od drzwi do drzwi, wchodzisz, gadasz, przekonujesz. Czasem się uda, a czasem nie. Jedziesz dalej. Jesteś zmęczony, przepracowany, wiecznie w niedoczasie. Oferujesz klientom produkty, które są zastępowalne tańszymi, często lepszymi a może po prostu ładniejszymi. Pracy nie zmieniasz, bo w sumie nie jest aż tak źle, a nie wiadomo czy w innej firmie będzie lepiej. Więc nadal jeździsz do tych samych klientów. Ale coraz mniej ci się chce, co widać po tobie i słychać po tym co mówisz. Jak tylko znajdzie się okazja, żeby ponarzekać na firmę, swój los i złe warunki, to bez mrugnięcia okiem napierdalasz na wszystko i wszystkich. A już na szefa i zarząd z dziką przyjemnością. Widzisz, jak klienci rozkoszują się tym, co słyszą, bo to pokazuje im, że nie tylko u nich jest burdel i źle się dzieje. Super. Rozumiecie się, budujesz dobre relacje. Ale pomyśl teraz co to daje i dlaczego nie będzie z tego chleba.

Jeżeli interesuje cię aktywne podejście do sprzedaży i szukasz informacji, które pomogłyby ci w komunikacji z klientami wejdź koniecznie na kanał CUD W SPRZEDAŻY.

Spójność – trzy rzeczy

Spójność to jest: to, co myślisz, co mówisz i co robisz. Jestem przekonany, że człowiek spójny potrafi w cudowny sposób oddziaływać na swoich partnerów biznesowych czy handlowych. Ale, do cholery, nie o taką spójność chodzi. Skoro wszystko wokół handlowca jest objawem wylewającego się zewsząd syfu, bałaganu i złej organizacji, to kto będzie chciał w takiej firmie robić zakupy? Wszystko, co mówimy zamienia się w umysłach naszych słuchaczy w obrazy. Zaczniesz narzekać, zobaczą straszny, szaro-bury obraz firmy, produktów i pracujących tam ludzi. Wszyscy handlowcy – zmęczeni, zniechęceni, narzekający i bez wyjścia. Przesiąknięci do szpiku kości tą nieudolnością i walką o cokolwiek. Nikt nie chce kupować od takich ludzi i od takich firm. Sam zapewne nie pójdziesz do piekarni, po której w radosnych podskokach pląsają spasione szczury i wszędzie czuć smród ich spoconych futer i walających się po kątach odchodów. Masz zapewne wyższe standardy i odrzucasz tego typu wątpliwe przyjemności, tak jak i ci wspomniani wcześniej handlowcy. A potem sami zamieniają się w jednego z takich szczurzych przedstawicieli ludzkiego gatunku i wszędzie, gdzie wejdą zostawiają śmierdzącą smugę swojej obecności. Klienci kojarzą sobie obrazy szarej i ponurej firmy z ludźmi i produktami. Taka firma i tacy ludzie nie mogą przecież produkować i sprzedawać doskonałych, ciekawych i bezpiecznych produktów. To niemożliwe. Dlaczego? Bo spójność działa przeraźliwie skutecznie. To ogromne narzędzie sprzedażowe, zawsze dające efekty. Przecież skoro handlowiec jest niezadowolony z firmy i szefa, myśli o tym ciągle, to i mówi. A nie da się myśleć i mówić jedno, a robić drugie. Dlatego klienci natychmiast przekładając sobie na obrazy wszystko to, co usłyszeli, nie chcą współpracować w szerszym zakresie z taką firmą i kupować jej produktów. Wszechświat handlowy dostosowuje się do ciebie i stwarza ci dokładnie takie szanse, jakie sobie wypracujesz. Skoro uważasz, że trudno się nauczyć angielskiego czy niemieckiego, to nie podejmujesz nawet takich prób. A potem opowiadasz wszystkim, jak to dzisiaj firmy są popieprzone, że rekrutując handlowców do sprzedaży w Polsce oczekują znajomości języków obcych. Zwalasz winę na cały świat, a tak naprawdę nie chciało ci się nawet ruszyć dupska, żeby zapisać się na kurs i nauczyć angielskiego na tyle, żeby spełnić ten warunek rekrutacyjny. Wystarczyłoby pewnie rok kursu i dostałbyś tę pracę. Zamieniasz więc rok kursu na 10 lat narzekania i obwiniania wszystkich o wszystko. A oni wcale nie szukają ludzi z angielskim czy niemieckim. Oni szukają ludzi, którzy potrafią obserwować warunki rynkowe i aktywnie się do nich dostosowywać. Skoro ci ludzie nie mają jakichś narzędzi (bo mamusia z tatusiem nie pomyśleli zawczasu), to sami sobie takie narzędzia muszą zdobyć. Takich ludzi szukają. Ludzi, którzy potrafią myśleć kreatywnie, i wiedzą, czego chcą, i robią, jeżeli uważają, że tak trzeba. Bo myślą, mówią i robią pozytywnie. Nikomu nic nie jest dane od urodzenia. Życie to wieczna walka i zmaganie. Ale jeżeli już na samym początku myślisz, że przegrasz, to nawet nie wyjdziesz z domu, żeby podjąć walkę. Nie mówiąc o wygranej.

Spójność vs. sprzedaż

Wyobraźmy sobie: Pracujesz w firmie, która nie jest doskonała. Nawet jej produkty nie są doskonałe, a może nawet nieco gorsze i droższe od konkurencyjnych. Ale przecież zgodziłeś się tutaj pracować nie dla firmy i produktów, ale dlatego, że lubisz sprzedawać, lubisz kontakt z ludźmi, uwielbiasz pracę w ruchu, bo masz czas, żeby spotkać się z ludźmi, którym możesz dać promień swojego wewnętrznego słońca, poznać nowych ciekawych ludzi i wiele się od nich nauczyć, żeby wykorzystać zdobytą wiedzę w praktyce. A do tego czas pracy nie jest regulowany, możesz posłuchać radia w samochodzie, ulubionej muzyki. Jak trzeba, to możesz w międzyczasie coś jeszcze załatwić. Uwielbiasz sprzedawać, rozmawiać, wchodzić w dyskusje o wyższości Świąt Wielkiej Nocy nad Świętami Bożego Narodzenia i słuchać kawałów z brodą w wykonaniu twoich ulubionych klientów i śmiać się z nimi do bólu. Ubóstwiasz też imprezy firmowe z grillem, piwkiem, gdzie wszyscy razem możecie się spotkać i ponabijać ze wszystkiego, co was otacza. Jest zajebiście, że pracujesz tu i teraz i to w tej firmie. Inaczej nigdy nie miałbyś okazji poznać tych wszystkich ludzi i przeżyć tych pięknych momentów.

Jak czułby się handlowiec, jak by się zachowywał, co by robił i co by mówił, gdyby myślał dokładnie w ten sposób? Oczywiście skakałby z radości, że może pracować w tej firmie. Jaki obraz handlowca teraz widzisz? Kolorowy, wesoły, pełen energii? Taki sam obraz widzi klient. A właśnie te obrazy zachęcają klientów do budowania relacji. Nawet wtedy, kiedy zarówno firma, jak i jej produkty mają wady, kiedy nie zawsze jest lekko, kiedy problemy się nawarstwiają i mało jest czasu, żeby sobie z nimi radzić, twoja wewnętrzna spójność powoduje, że ludzie ci ufają, chcą się ogrzać w twoim cieple i naładować sobie od ciebie bateryjki, które już od dawna mają na wyczerpaniu. Bo w ich oczach jesteś kolorowy, wielki, radosny i energetyczny. Wszystko sprzyja ci w pracy, wszyscy ludzie – współpracownicy, klienci, szefowie chcą ci pomóc i robią wszystko, żebyś był przy nich jak najdłużej możesz. W takich firmach, gdzie ludzie są pozytywnie spójni, łatwiej się pracuje, łatwiej komunikuje i bardzo łatwo sprzedaje. Twoja energia porywa, pociąga za sobą, inspiruje i pomaga podjąć decyzję. Przecież ktoś, kto jest zachwycony swoją firmą i przekonany do swoich produktów nie może oszukiwać. Nawet kiedy okaże się, że produkty mają wady, a obsługa magazynu czy logistyki pozostawia wiele do życzenia, klienci mają tendencję do racjonalizowania sobie takich wpadek na twoją korzyść, jako wypadek przy pracy czy „to normalne w dużej firmie”, bo przecież żadna firma nie jest idealna.

Spójność to lepsza sprzedaż

Zobacz, jak fenomenalnie działa spójność i energia, z którą rozmawiasz z klientami, kiedy na samą myśl o firmie i produktach się do nich uśmiechasz, a im na samą myśl o współpracy z tobą robi się pogodniej i cieplej na duszy. Oni też mają problemy i nie są idealni. Nikt z nas nie jest idealny. Ale to nie powód, żeby roznosić zarazę po innych firmach i ludziach. Pozytywna Spójność może naprawdę zdziałać cuda. Klient natychmiast widzi, czy rozmawia z wystraszonym i zmęczonym wilkiem, który w pogoni za zwierzyną, której nie mógł upolować już dawno stał się cieniem przypiętego łańcuchem do budy burka zagrodowego, którego wilcza sierść straciła blask i miękkość, i stała się wyliniałym, niemiłym w dotyku futrem przetykanym problemami, zmartwieniami i złem tego świata, czy też ma do czynienia z pięknym i błyszczącym lwem, który już nic nie musi. Bo ma wiele możliwości, nic go nie ogranicza i jest tutaj tylko dlatego, że lubi i chce. To zupełnie inna perspektywa.

Spójność i sukces

Sukces idzie w parze ze spójnością. Zobacz, że ludzie, którzy mają przekonanie o swojej wysokiej wartości bardzo szybko osiągają sukcesy zawodowe. Spójność wynika z poczucia własnej wartości. Kiedy oni robią, to co lubią i widzą w tym sens, zaczynają osiągać sukcesy. Poczucie, że odnoszą sukces, buduje jeszcze silniejsze poczucie własnej wartości. Coraz bardziej wierzą w to, że mogą i potrafią. To poczucie daje niesamowitą siłę w radzeniu sobie z problemami. A skoro mogą sobie radzić z problemami, wiedzą, że nie muszą się niczego bać. Jeżeli się nie boją, to przestają widzieć na swojej drodze bariery. Zaczynają odczuwać napędzające ich do życia napięcie. To niewidzialna siła, która każe im się rozwijać, umacniać i nabierać jeszcze większego tempa. Ich obawy i lęki stają się coraz mniejsze, bo czego się obawiać, skoro potrafią radzić sobie ze wszystkimi problemami? Wtedy wszystko, co robią, mogą robić spójnie z sobą samym, bo wierzą… I są spójni.

Największymi wrogami looserów są właśnie strach (obawy i lęki) oraz wyrzuty sumienia. To one nie pozwalają na pozytywną spójność i podążanie drogą sukcesu. Trzeba się jak najszybciej pozbyć tych darmozjadów, tuczących się właśnie nieszczęściem ludzkim i emocjonalną nędzą.

Dlatego pozbądź się lęku. Dopiero wyjście poza krąg smętnego, ale bezpiecznego życia i pracy daje prawdziwą satysfakcję. Satysfakcja buduje pewność siebie, a pewność siebie daje odwagę do kolejnych wyzwań poza strefą komfortu. Ale kiedy tkwisz w przysłowiowym gównie smutku i negacji wszystkiego i wszystkich, nawet nie masz możliwości doświadczyć tych rzeczy.

Jeżeli interesuje cię aktywne podejście do sprzedaży i szukasz informacji, które pomogłyby ci w komunikacji z klientami wejdź koniecznie na kanał CUD W SPRZEDAŻY.

Kiedy dokładnie w takiej formie wchodzisz do klienta i oferujesz mu swoją pomoc, możesz to robić całkowicie spokojnie. Nie musisz się obawiać i chować, bo nie ma kogo i przed czym. Rozumiesz? – To prosta droga do sukcesu, do ogromnej sprzedaży i najlepszych od lat wyników. To wszystko zależy tylko od tego, co myślisz, mówisz i robisz. Jeżeli nadal zatruwasz swój umysł pomyjami lęku, obaw i wyrzutów sumienia, to już po tobie. Jeżeli się obudziłeś i dostrzegłeś, że przyszło ci pracować w super środowisku i z fantastycznymi ludźmi, to jesteś na dobrej drodze, na końcu której stoi już przygotowany dla ciebie puchar wyciągającej ręce w górę w geście zwycięstwa pewności siebie i uśmiechniętej, promieniującej uśmiechem odwagi.

Spójność i komunikacja

Czasem dostajemy sygnały od świata, że utraciliśmy spójność. Natychmiast się to odbija na wynikach. Na rozmowie handlowej z kobietą-dyrektorem jednej z dużych firm uznajesz, że pomimo tego, że na co dzień nie stronisz od używania wyrazów, potocznie uznawanych za „brzydkie”, powstrzymasz się i zachowasz bardziej formalnie. Może z facetem byłoby inaczej, ale to jest kobieta. Powstrzymujesz się więc od wyrazów na „H…”, na „K…” i na „P…”. W końcu potrafisz się dostosowywać do różnych sytuacji. Po półgodzinnej rozmowie pani dyrektor stwierdza: „Panie, kurwa!!! Pan się kompletnie nie nadaje do współpracy z nami. Bo my tu, kurwa, jesteśmy normalni. A pan jakoś tak za okrągło gada. :-)”

Tak więc twoja chwilowa utrata spójności powoduje, że kontrakt z dużą firmą poszedł się jebać… – Można wyciągnąć z tego wnioski, jakie kto chce. Na zdrowie… 🙂

Spójność, a przepis na życie

Jeżeli utracisz wewnętrzną spójność, będziesz miał przez całe życie poczucie, że wciskasz ludziom kity, że ich oszukujesz, że zarówno z nich, jak i z siebie robisz idiotów. Po co ci to? Chcesz całe życie żyć w takim przekonaniu. Marny to żywot, powiadam ci!

Powiem ci tylko tyle: Jeżeli uważasz, że firma, w której pracujesz, w żaden sposób nie jest w stanie spowodować, że będziesz mógł się poczuć spójny i pewny siebie, to spieprzaj stamtąd. Nie ma sensu marnować życia na pracę w takich okolicznościach przyrody.

Jeżeli jednak dojdziesz do przekonania, że z jakichś powodów chcesz zostać w tej firmie, to zrób sobie spójność, polub ludzi, produkty, szefów. Wtedy już nie będziesz musiał sprzedawać. Po prostu twoja wewnętrzna i spójna z tobą pozytywna energia rozleje się na twoich kolegów i koleżanki oraz obejmie miłym uściskiem twoich klientów, którzy będą kupować od ciebie wiarę w to, że robią dobry interes. A jak uwierzą, to tak będą mieli. Bo przecież ty dokładnie tak o tym myślisz, tak mówisz i tak zrobisz.

Problemy? – Jakie problemy? Wyrzuty sumienia czy lęk? – proszę cię. To wszystko właśnie przestało istnieć. A życie w takim stanie jest o wiele piękniejsze. I tego się trzymamy, żeby już nigdy nikomu nie musieć wciskać kitów. 🙂 Powodzenia!

Jeżeli interesuje cię aktywne podejście do sprzedaży i szukasz informacji, które pomogłyby ci w komunikacji z klientami wejdź koniecznie na kanał CUD W SPRZEDAŻY.

Łukasz Kuciński
Prezes Zarządu AMS PRESTIGE Sp. z o.o.
Akademia Menedżera Sprzedaży
lukasz.kucinski@biznesplus.pl
608464555



brak komentarzy


Zostaw komentarz